Uwaga! Piwo w remizie!

Autor: Michał Cierniak

To nie jest cytat z filmy Barei lub Smarzowskiego. To autentyczny komunikat wystosowany przez „spikera” do zgromadzonych kibiców zgromadzonych na stadionie w Bęble. Dla zawodników Orła w remizie czekało już duże, normalne piwo. Małym piwem było „pyknąć” naszych i zejść do szatni.

Gospodarze spotkania rozgrywanego w Bęble, zawodnicy Orła, najwyraźniej postanowili nie przedłużać Dnia Dziecka obchodzonego dzień wcześniej. Że rozprawili się z naszą drużyną bezwzględnie, to jak nie powiedzieć nic. 

Spotkanie od początku przeniosło się na naszą połowę boiska. Niestety jeszcze zanim wybiła dziesiąta minuta spotkania – my przegrywaliśmy jedną bramką. Klasyczne dośrodkowanie w nasze pole karne połączone z klasycznym brakiem krycia – musiało przynieść dogodną sytuację rywalom. Skrzydłowy gości bezwzględnie wykorzystał okazję i skierował piłkę do bramki bezradnie interweniującego Wszołka. Druga bramka pada w okolicach dwudziestej minuty. Tracimy piłkę na połowie przeciwnika i bez wiary podejmujemy próbę odbioru. Rywal przerzuca piłkę na drugą stronę, zupełnie uwalniając przeciwległe skrzydło. Skrzydłowy posyła piłką w pole karne, a podanie zamienia na gola napastnik Orła. 

Do przerwy kończymy wynikiem 3-0 dla gospodarzy. Nieudaną próbę wyprowadzenia piłki przez naszego obrońcę wykorzystują rywale stosując popularny „gegen-pressing”. Skuteczny odbiór piłki po kilku sekundach skutkuje sytuacją bramkową i podwyższeniem rezultatu. 

Po przerwie Fairant wygląda nieco żwawiej. W pierwszych minutach nieco wiatru do gry wnosi Batko. Nie wykorzystuje jednak sytuacji w polu karnym, oddając niecelny strzał. Rywal pozostaje jednak bezlitosny. Po upływie 17 minut drugiej połowy Orzeł II Bębło prowadzi już.. 7-0. 

Do końca spotkania „przyjmujemy” od rywala jeszcze dwa ciosy. Sami odpowiadamy tylko jednym, po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Jurka Wszołka. 

Po takim spotkaniu trudno o pozytywy i optymistyczne konkluzje. Dlatego może warto.. nie wyciągać daleko idących wniosków? Wynik może dołować, choć nie warto przez to wątpić w naszą drużynę. 

W spotkaniach tego typu błędy należy rozpatrywać tylko do 4,5 straconej bramki. Późniejsze są już niestety naturą ludzkiej psychiki. 

Materiału do analizy i pracy jest na pewno sporo. Specyfika tych rozgrywek polega na tym, że każdy mecz rozgrywa się w głowach zawodników. 

Never give up, Fairanciku. Powiedział, akurat przechodzący obok, Mohamed Salah. 

Skład: Wszołek – Hejchman (72’Miszczyk) , Wójtowicz, Zdebski, Kasprzyk(76’Ozdemir) – Kaźmierczak(46 ’Batko) , Nawrocki, Pietrzak, Pacholec – Bąba, Piwoński(60’Lech)

Poniżej galeria zdjęć z meczu oraz kulisy.