To nie był zwykły mecz

Autor: Szymon Nawrocki

„To nie będzie zwykły mecz”, tak swoje relacje rozpoczyna Radek Rzeźnikiewicz, z kanału YT Kartofliska. No i tym razem zarówno Radek, jak i wszyscy ci, którzy w minioną sobotę byli z nami na Słowacji mogą to potwierdzić. Zrobiliśmy to! SF Fairant zapisał się w annałach piłki nożnej jako pierwsza polska ekipa, która przyjechała na stadion Ćiernym Balogu by rozegrać mecz z miejscowym Tatranem.

Ale od początku – już na starcie, klubowy autokar odnotował blisko godzinne opóźnienie, przez co na stadionie w Ćiernym Balogu meldujemy się dopiero 15 minut przed meczem. Nie ma czasu na powitania, wychodzimy głodni (nie tylko zwycięstwa), i nie do końca rozgrzani. Tutaj wbrew obiegowej opinii należy dodać, że do meczu podeszliśmy tak jak należy – najpierw obowiązki a potem zabawa, więc nie było mowy o rozgrzewce w autokarze 😉.

Warto odnotować, że na stadionie przed nami czekają już kibice oraz pół groundhooperskiej Polski. Są także groundhooperzy z Czech i Niemiec. Są także miejscowi, którzy zaciekawieni kim jesteśmy, wypytują nas o drużynę, opowiadają również o ekipie z Rumunii, która w Ćiernym Balogu była tydzień przed nami i przegrała 7:1. Z opowieści wyniki, że Rumunii na pewno grali lepiej od nas. Jedno jest pewne – ten mecz w aspekcie sportowym to bardzo wysoko postawiona poprzeczka, ale chyba nie to jest dzisiaj najważniejsze.

Na trybunach atmosfera święta i wyczekiwania… na 14:00, kiedy to przez stadion ma przejechać owiany legendą „vlaczek”. Przed jego przyjazdem, na tablicy mamy 4:0, a na trybunach stoi już masa pustych kufli ze stadionowego baru, gdzie w cenie 1euro można napić się pysznego i zimnego piwa Kruszowice. Nagle słychać gwizd, który zbiega się ze 100% sytuacją dla naszego zespołu. Niestety, nikt nie wie, kto uderzał, gdyż wszyscy skupili się na pociągu. Wagoniki przejechały, a arbiter, który jak się po meczu okazało, na co dzień sędziuje najwyższą słowacką ligę, kończy pierwszą część spotkania.

Po przerwie Tatran wprowadza kilku młodych zawodników, przez co nasza gra z przodu wygląda nieco lepiej. Zdarza nam się częściej wygrywać pojedynki główkowe i dochodzimy do paru sytuacji. Czekamy na bramkę, prawie tak samo jak na powrót pociągu. Nasze wyczekiwanie zostaje nagrodzone około 10 minut przed końcem spotkania… pociąg wraca, a na tablicy widnieje wynik 6:0. 😉

Potem Tatran zdobywa jeszcze jedno gola, ale to nic. Dzisiaj wspólnie razem świętujemy piłkę nożną, wszyscy nasi zawodnicy podchodzą po meczu do kibiców dziękując sobie za mecz, robimy wspólne zdjęcie, razem z zawodnikami Tatranu. Potem zasiadamy do wspólnej biesiady. Jožko Kvietok przygotowuje dla wszystkich wyborny i pyszny gulasz, my prawie sprzedajemy jednego z naszych zawodników za milion euro, chociaż twarde negocjacje kończą się na paru butelkach śliwowicy, którą i tak wspólnie z kibicami w tym wyjątkowym dniu wypijamy, przez co do transferu definitywnego nie dochodzi.

Wymieniamy się koszulkami, zostawiamy trochę podarków z Polski, organizujemy pomeczowy turniej wrzutek, strzałów (by wreszcie coś w Balogu strzelić) i około godziny 18:30 pakujemy się do autokaru by zameldować się w odległym o 20km hotelu. Potem czeka na nas basen, a wieczorem wspólne ognisko.

Z dziennikarskiego obowiązku odnotujmy, że polskim drużynom nie idzie w pojedynkach ze Słowakami i nie ważne, czy to Legia, Cracovia, czy Fairant – nie idzie i już. My przegraliśmy 7:0, zmarnowaliśmy trzy wyborne sytuacje, straciliśmy dwie bramki przy, których mogliśmy się lepiej zachować, ale i nasz bramkarz popisał się kilkoma niezłymi paradami. Mogło być lepiej, mogło być gorzej. Jest jak jest – masa pracy przed nami.

Nie mniej raz jeszcze należy podkreślić – nie wynik był najważniejszy, ale atmosfera, oraz to z jaką serdecznością podeszli do nas gospodarze. Gdyby ktoś rok temu, powiedział komukolwiek z nas, że przyjedziemy na ten stadion nikt by nie uwierzył. Tymczasem my tu jesteśmy, gramy mecz i zdobywamy kolejnych przyjaciół! Takie rzeczy tylko na Fairancie!

Dołącz do nas i bądź częścią tego niezwykłego uniwersum

https://fairant.pl/dolacz-do-nas/

Zapraszamy także do oglądania galerii zdjęć: