Możemy skupić się na lidze

Autor: Marcin Giza

Była niedziela, godzina 18:00, pogoda nie sprzyjała graniu w piłkę…

Drugie podejście do Totolotek Pucharu Polski, drugi raz kubeł zimnej wody przed startem sezonu. Niczym standardowy polski euro-pucharowicz: możemy skupić się na lidze.

Mimo, że zespół dopiero tydzień wcześniej rozpoczął intensywne przygotowania do sezonu (3 treningi tygodniowo to nowość dla SFF), nikt nie traktował meczu z Dragoons FC z lekceważeniem. Dodatkowego smaczku rywalizacji nadawał fakt, że od nowego sezonu drużyna smoków jest naszym rywalem w rozgrywkach B klasy.

 W składzie zespołu trzon drużyny z poprzedniego sezonu. Najistotniejsze roszady na lewym skrzydle i w ataku, gdzie obecnych wprawdzie na meczu, ale wyrwanych prosto z wakacyjnego wyjazdu Pacholca i Piwońskiego zastąpili odpowiednio – powracający po dłuższej nieobecności Pabjan i znający przeciwnika jak nikt inny, były zawodnik Dragoons FC – Ozdemir.

Mecz rozpoczął się obustronną próbą wyczucia formy rywala. Niestety to podwawelskie smoki były tego dnia znacznie bardziej zdecydowane i znacznie pewniejsze w  swoich poczynaniach. Już w 10 minucie wyróżniający się od początku meczu szybkością i wyszkoleniem Bumba Jr., przedarł się skrzydłem i w wydawać by się mogło niegroźnej sytuacji, został sfaulowany. Karnego pewnie wykorzystał Silva.

Pierwsza połowa mimo starań naszych piłkarzy, upływała raczej pod dyktando Dragoons. Nieliczne wypady do przodu kończyły się niecelnymi, bądź zbyt lekkimi strzałami Miszczyka i Ozdermia. Na plus można zapisać klika udanych wyjść do pressingu zainicjowanych przez nieźle dysponowanego Pabjana, po których przeciwnik oddawał piłkę, lub był zmuszony wybić ja na aut.

Mimo to trzeba uczciwie przyznać, że jedenastka przeciwnika była w pierwszej połowie lepiej poukładana i prowadziła grę, a celne podania Silvy często napędzały akcje skrzydłami. Zwłaszcza wspomniany wcześniej Bumba Jr. mocno dawał się we znaki skrzydłowym i bocznym obrońcom.

Kilka minut później składna szybka akcja Dragoons powinna skończyć się bramką, jednak bezradnie interweniującego Wszołka uratował słupek.

Niestety tuż przed przerwą stało się nieuniknione. Niefortunna strata w środku pola, prostopadła piłka do napastnika i od 41 minuty przegrywamy 2:0.

Niestety mimo, roszad w przerwie – Pacholec za Ozdemira, Hejchman za Łukasika, nasza drużyna nie potrafiła złapać rytmu i stworzyć groźnych akcji pod bramką przeciwnika.

Jedyny godny odnotowania strzał padł około 60 minuty – rzut wolny bezpośrednio przed polem karnym w niezłym stylu wykonał Pacholec, niestety bramkarz przeciwnika popisał się świetną paradą zbijając uderzenie na rzut rożny.           

Brak bramki kontaktowej zemścił się już w następnej akcji. Szybko wyprowadzona kontra po rzucie rożnym i na tablicy ukazał sie wynik 3:0.

W 65 min zmęczonych ganianiem za Bumbą Jr. Rutkowskiego i Batkę zastępują na boisku Kasprzyk i Piwoński.

Niestety od momentu straty trzeciej bramki Fairant grał jeszcze bardziej nieskładnie i bez werwy. Kolejne 3 bramki po indywidualnych błędach i Dragoons cieszył się tego dnia okazałym zwycięstwem 6:0

Mimo wczesnego etapu przygotowań do sezonu, nikt z kibiców i sympatyków SFF nie spodziewał się taki wysokiej porażki. Zespół smoków sparował z nami w przeszłości 2 razy – mecze po wyrównanej grze zakończyły się wówczas remisem i nikłą porażką Fairanta. Długa droga przed nami, wszyscy wierzymy, że w lidze będzie tylko lepiej!

Zapraszamy do oglądania galerii autorstwa Barka Nawrockiego oraz Aleksandry Chynek, a także kulisów – ujęcia i montaż Szymon Nawrocki.