Fairant on tour: Lipnica Murowana

JÓZEK NIE DARUJĘ CI LIPNICY

(Cykl humorystycznych wpisów Szymona Nawrockiego relacjonującego kibicowskie wyjazdy Fairanta w Klasie B).

Na ostatni w tej rundzie mecz wyjazdowy, jedziemy do Lipnicy Murowanej, gdzie towarzyszko podjąć mamy tamtejszą Macierz. W trasę udajemy się zorganizowanym transportem. Tym razem jesteśmy zorganizowani do tego stopnia, że na wyjazd w siedem osób, jedziemy busem oraz czteroma samochodami. Nie liczymy drużyny, chociaż chyba powinniśmy.

Na miejscu zapoznajemy miejscowych kibiców, którzy wyjątkowo licznie przychodzą na to prestiżowe spotkanie (około 50 osób). Dowiadujemy się od nich, że nazwa ich klubu pochodzi od cegielni, która na terenie Lipnicy istniała w latach 60-tych, a nie tak jak nam się wcześniej wydawało – od słynnego matematyka, który wynalazł klasyczną macierz 3na3. Miejscowi informują nas również, że mają spore oczekiwania względem dzisiejszego widowiska „bo w Krakowie poziom wyższy”. Nie wiedzą jednak, że w bramce mamy – naszą odpowiedź na bramkarza reprezentacji artystów scen polskich i aktorów – Józefa. Nasz człowiek – celebryta, którego pokazujemy tylko w prestiżowych meczach, takich jak ten w Potworowie czy dzisiejszy bój w Lipnicy. Jak to ktoś celnie zauważył – w Polsce, Ferrari nie jeździ się byle kiedy.

Miejscowi opowiadają nam również historie o swojej drużynie wspominając czasy ligi okręgowej, kiedy to na boisku w Lipnicy można było zobaczyć drużyny Rzemieślnika Pilzno czy Wisłoki Dębica. Nie wiemy jednak czy te drużyny gościły tutaj jednocześnie. Ci sami mili, acz starsi Panowie zachwycają nas kolejną historią o tym, gdy w czasach komuny brakowało wszystkiego – także zawodników do gry. Na zbiórkę przyszedł więc miejscowy „Ziutek”, mówiąc: „Panowie, nie będę kłamał. Jestem totalnie bez filmu, więc nie pobiegam ale zabronić mogę”. Jak się potem okazało, został najlepszym bramkarzem Macierzy, zaraz po Pitagorasie. To było jednak dawno, a Panowie nie widzieli jeszcze formy Józefa.

Nasz bramkarz daje popis już w pierwszych minutach, kiedy to zgodnie z planem stwarza rywalom dwie groźne sytuacje. Gospodarze jednak okazują się nad wyraz gościnni i korzystają tylko z jednej – 1:0. Około jedenastej minuty coś jednak w naszych szeregach trybi i Bąba wyrównuje. Potem inicjatywę ponownie przejmują rywale i parokrotnie zagrażają naszej bramce. Na szczęście Józef dokładnie ustawia linię obrony i pierwsza połowa kończy się wynikiem 1:1.

Druga część, to popis gry w wykonaniu Józefa, któremu wcale nie pomagają koledzy. Równie dobrze mogliby usiąść obok nas na trybunie i sami się dopingować. No dobra, raz pomagają, wybijając piłkę z bramki. Nie chroni nas to przed startą drugiej bramki, którą strzela Hubert Strugała dosłownie chwilę później. Dzięki Hubcio.
Do straconego gola niech posłuży głos trybun komentujący leżącego zawodnika Macierzy:
– On już chyba nie żyje.
– Józef ma tak samo i żyje.

Na trybunach nie zrażamy się jednak utratą bramki i parokrotnie próbujemy zmotywować naszych zawodników (z naciskiem na Józefa) do gry. Nie przynosi to jednak rezultatów i tracimy trzeciego gola.
– Ładne macie tutaj w Lipnicy dziewczyny – odzywa się jeden z naszych
– Nie to wy macie ładne dziewczyny – odpowiada pan Waldek wskazując na 11-tkę naszych biegającą po boisku.

W ostatnich minutach meczu stwarzamy sobie dwie sytuacje, ale wynik już się nie zmienia. Po meczu nasza drużyna podchodzi do trybuny, gdzie paru zawodników słyszy o tym, że ma oddać koszulki. Jest jednak zimno, więc im darujemy.

Pomimo wyniku, wyjazd jak najbardziej na plus – przyjazna i zabawna atmosfera na trybunach, Józef między słupkami inspirujący nas do przedstawienia propozycji listopadowego spotkania Community z nim w roli gościa. Oczekujemy również, że będzie na okładce kolejnego numeru #CzasNaFairant, w środku felieton oraz wywiad z nim, z kolei w grudniu – my fani – chcemy gwiazdkowego turnieju im. Józefa, połączonego z Fairantowymi mikołajkami, gdzie będziemy losować komu kupimy prezent do 40 złotych. Jeżeli wylosujecie naszego kapitana Ostrowskiego, to w lipnickim barze „Piwniczka” kupi Wam 0,7-mkę, jeżeli wylosujecie kogoś innego – dostaniecie 0,5l i osamotnionego Piwońskiego w ataku.