Blamaż w Niedźwiedziu

Niedźwiedź gościnny (po meczu), nagrobki całe, typerzy zawiedzeni, Fairant nie dojechał.

Autor: Karol Piwoński

Ostatni sprawdzian przed rundą w naszej Serie B rozgrywaliśmy z zaprzyjaźnionymi Niedźwiedziami- sobota, godzina 14:00, temperatura około 20 stopni Celsjusza. Wydawać by się mogło, że to idealne warunki do gry w piłkę- niestety nie dla Fairanta.

Na początek należy rozwiać wszelkie spekulacje bukmacherskie – wiemy, że czeka na to cała typerska Polska. Piłka nie wylądowała na cmentarzu, frekwencja niższa niż dwieście osób, Bruno strzelił więcej bramek niż Piwoński i w meczu padło powyżej 6,5 gola. No i ta ostatnia statystyka nie jest dla naszego klubu chlubą – przegraliśmy 12:0. 12:0. Tak, to nie jest pomyłka – był to pojedynek gołego tyłka z batem.

Nasza drużyna jadąc na mecz miała świadomość, iż będzie to bardzo ciężkie spotkanie. Na mecz udało się dotrzeć tylko dwunastu zawodnikom i dwóm testowanym. Taka sytuacja nie może mieć więcej miejsca, ponieważ ciężko jest grać gry kontrolne gdy 2/3 składu nie pojawia się meczu.

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego akcentu – po pięciu minutach przegrywaliśmy już 0:3. I chociaż nasi zawodnicy nie spuścili głów to już po pierwszym fragmencie meczu można było się spodziewać kompromitującego dla nas wyniku. Pierwsza połowa nie miała większej historii. LKS Niedźwiedź całkowicie zdominował naszych chłopaków i na przerwę schodziliśmy z bagażem ośmiu bramek nie strzelając żadnej. Jedyną sytuacją jaką stworzyliśmy to strzał w poprzeczkę Wojtka Miszczyka. W przerwie padło kilka męskich słów, ale ciężko jest powiedzieć cokolwiek mądrego przy takim wyniku.

Drugą połowę rozpoczęliśmy z większym animuszem i przynajmniej staraliśmy się tworzyć sytuację. Niedźwiedzie dość szybko stonowali nasze zapędy aplikując kolejne bramki. Brak większej liczby zmienników spowodował, iż nasi zawodnicy opadli z sił i dominacja rywali się powiększała. W drugiej połowie dostaliśmy kolejne cztery bramki i mecz zakończył się wynikiem 12:0 dla Niedźwiedzia.

Ciężko napisać po takim meczu coś pozytywnego – na pochwałę zasługuje boiskowa postawa Zdebskiego i Wszołka. To dużo mówi o obrazie gry jeśli chwalony jest środkowy obrońca oraz bramkarz przy takim pogromie. Po prostu gdyby nie oni, wynik mógłby być jeszcze gorszy.

Podsumowując, obrona popełniała dziecinne błędy, środek pola zdominował rywal, w ataku praktycznie nic nie działało – w imieniu zawodników chciałbym przeprosić kibiców, bo jest nam po prostu wstyd. Krótko mówiąc Niedźwiedź pokazał nam miejsce w szeregu. Zapewniam, że więcej się to nie powtórzy i zrobimy wszystko, żeby już w najbliższą niedzielę o 14:00 podczas inauguracji rundy rewanżowej zmyć tą plamę na honorze.

Gościnność gospodarzy ujawniła się zaraz po meczu – przygotowali gięte z grilla dla wszystkich chętnych oraz napoje uzupełniające elektrolity i te, które pozwalają zapomnieć o tym co działo się na boisku. Do domów rozjeżdżamy się około 18 w rytmie wspólnych śpiewów Fairanta i Niedźwiedzia. Dziękujemy im za gościnę i oczywiście zapraszamy do nas!

Skład: Wszołek – Kasprzyk, Zdebski, Wójtowicz, Hejchman – Giza, Nawrocki, Idzik, Ostrowski – Miszczyk, Piwoński oraz: Bogacz, Janik, testowany I, testowany II.

Pełna galeria zdjęć dostępna tutaj