Nieudana inauguracja rundy

Hej Fairanciku, wszystko było pięknie oprócz wyniku.

Autor: Karol Piwoński

Pierwszy mecz w rundzie rozgrywaliśmy na nowym obiekcie przy ul. Zarzecze 24 na stadionie KS Bronowianka. Rywalem był zespół Polonii Wilczkowice, który przed spotkaniem zamykał ligową tabelę bez choćby jednego punktu. W przedmeczowych rozmowach byliśmy pewni swego i nie braliśmy pod uwagę innego scenariusza niż pewne zwycięstwo Fairanta. Ale po kolei.

Pierwsi kibice spragnieni futbolu na ósmym poziomie rozgrywkowym pojawili się na obiekcie około 13. Podobnie było z piłkarzami zarówno gospodarzy jak i gości. Po zebraniu się całej drużyny i rozdaniu nowych strojów, zawodnicy udali się do szatni. Trybuny zaczęły się zapełniać kibicami, a grill giętymi fairantowymi (były nawet ogórki!). Nasz sklepik był tego dnia bardzo obficie zaopatrzony w czapki, szaliki, kubki, vlepki, koszulki meczowe. Piłkarze wyszli na murawę przy woni smażonej kiełbasy i odgłosów napełniających się kufli.

Być może te czynniki wpłynęły na tragiczny początek spotkania w naszym wykonaniu- już w 4. minucie po katastrofalnym błędzie obrony piłkę do siatki wpakował nam zawodnik Polonii Martin Mazanek. W tych nowych śnieżnobiałych strojach nasi piłkarze wyglądali bardziej jak drużyna modeli Hummela, która zaraz ma wziąć udział w sesji zdjęciowej prezentującej nowe modele koszulek niż jak drużyna piłkarska, która wyszła grać mecz ligowy – chyba uznali, że mecz wygra się sam.

Przez kolejne kilkanaście minut nie działo się nic ciekawego- kilkukrotnie próbowaliśmy zagrozić bramce strzeżonej przez bardzo dobrze dysponowanego golkipera rywali, ale na próbach (swoją drogą dość nieudolnych) się skończyło. Tymczasem rywale raz za razem grali długie piłki w kierunku szybkich napastników i każda z takich sytuacji mogła skończyć się drugim trafieniem dla gości z Wilczkowic.

Ale co się odwlecze to nie uciecze- w 17. minucie po asyście z autu (!!!) drugą bramkę dla Polonii strzelił głową Bartłomiej Polak. Na taki obrót spraw nie był przygotowany nikt. Ani trener, ani piłkarze, ani kibice, którzy dość licznie wypełnili kameralną trybunę na Bronowiance.

Piłkarze nadal próbowali zawiązać jakieś składne akcje, ale jedynym zagrożeniem bramki gości był strzał z głowy Pacholca po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. To co nie udało się nam, udało się rywalom- w 31. minucie po rzucie rożnym, kompletnie odpuszczony w kryciu Polak, wpakował nam swoją drugą bramkę w meczu i trzecią dla Wilczkowic. Do przerwy 0:3.

W przerwie trener Kafel zmienił całą prawą stronę- za Kubę Hejchmana wszedł Karol Kasprzyk, a za Kubę Lecha pojawił się Bartek Batko. I to ten drugi okazał się najlepszym zawodnikiem Fairanta. To po jego strzale w 59. minucie zdobyliśmy bramkę na 1:3 oraz po faulu na nim w 62. minucie, sędzia podyktował karnego, którego na bramkę zamienił Karol Piwoński. Było już tylko 2:3. W tym momencie nasi zawodnicy uwierzyli, że mogą jeszcze całkowicie odmienić wynik spotkania.

Dwie minuty później nastąpiła katastrofa – obrońca Wilczkowic wybił piłkę sprzed własnego pola karnego „na pałę”, ta minęła dwóch naszych obrońców i napastnik Polonii Michał Bołoz wygrał pojedynek „sam na sam” z naszym bramkarzem i zrobiło się 2:4 dla gości.

Zostało nam około 25. minut i naprawdę mocno docisnęliśmy rywala. Niestety, efektem była tylko jedna bramka Sylwka Jarosińskiego w 85 minucie i mecz zakończył się wynikiem 3:4 dla gości z Wilczkowic.

Nie tak miała wyglądać inauguracja rundy rewanżowej. Na trybunach święto – kiełba z grilla, piwko, gadżety klubowe, pirotechnika. Na boisku stypa – brak zaangażowania, walki i szkolne błędy. Jednak w myśl zasady „Wygrywamy razem i przegrywamy razem” nie tracimy nadziei na zwycięstwa w kolejnych meczach oraz liczymy na wsparcie trybun!

Skład SF Fairant:

1.Wszołek- obrona od lewej: 5. Zdebski, 8. Pietrzak, 6. Łukasik, 13. Hejchman, pomoc od lewej: 11. Pacholec (C), 10. Bąba, 14. Jarosiński, 16. Nawrocki, 17. Lech, atak: 9. Piwoński

Zmiany:

45′- Kasprzyk za Hejchman

45′- Batko za Lech

75′- Ozdemir za Piwoński

85′- Idzik za Bąba

90′- Miszczyk za Jarosiński

Na ławce: Wójtowicz, Giza

Żółte kartki:

44′- Pacholec

85′- Zdebski