#meczwstecz, czyli Turniej w Woli Batorskiej

Autor: Szymon Nawrocki

Wyjazd naszego zespołu do Woli Batorskiej rozpoczął się z samego rana. Paru z naszych, zapakowało się do passerati by o wczesnych godzinach porannych oglądać pojedynek Wieczystej z rezerwami krakowskiej Wisły. Zawsze można coś podpatrzyć, złapać wczutkę, wejść w turniej na pełnej.

Okazało się jednak, że Zdeba tego dnia ma poważny problem z kolanem. Gdyby był zawodnikiem Ekstraklasowym, rzecznik napisałby w komunikacie, że „zawodnik nabawił się urazu, który wyklucza go z gry”. Zdeba jednak nie należy do lamusów i nie takie drzwi potrafi otworzyć. Nawet, gdy „nie ma kolana i musi szukać po domu”.

Żeby nie było, Zdeba stanął na nogi za sprawą naszego klubowego doktore”, przypisując mu granulki, które po zmieszaniu o Oshtieeet wyglądały jak płyn do mycia mocno zabrudzonych naczyń o nazwie Ludwik (Oshee, Ludwik – to mogły być Wasze reklamy).

Nie zmienia to jednak faktu, że Zdeba zagrał tego dnia chociaż nie było to wskazane. Dwa słowa, które już wszyscy w Fairancie znamy: ZDEBA TERMINATOR.

Turniej rozpoczynamy meczem z gospodarzami. Mecz z Batorym – klasyczny Fairant – rożny, gol, 30 sekund później strata piłki po rozpoczęciu po golu i mamy 2:0. Batko na połowie boiska komentuje: „klasyczny fairant psiakostka*”.

Następnie Sylwo „El Toro” Jarosińskski łapie czerwoną kartkę za kopnięcie zawodnika bez piłki, w akcji po faulu na nim. „Nie będzie mnie pisakostka kopał jak ja tu kółeczka robię”. Niestety, nasza redakcja nie ustaliła czy Sylwo po zarobieniu czerwieni, z boiska schodził ruchami kulistymi.

Trzeba przyznać, że grając w dziesięciu, nie straciliśmy animuszu. Gol Batko na 1:2 niczego sobie, i możecie go zobaczyć na Youtubie Woli Batorskiej. Trzeba też dodać, że gramy w nowym ustawieniu 3-6-1, dzięki czemu zdobywamy przewagę w środku pola. Niestety, brakło czasu na wyrównanie, ale tylko dlatego, że graliśmy 2×25 minut.  😛

Mecz o 3 miejsce gramy z przyjaciółmi z Niedźwiedzia i co? Klasyczny fairant – 5 minut gry i 2:0 w czapkę.W tym meczu jednak, odnosimy wrażenie, że gramy przeciwko dwóm drużynom, bowiem Brazylijczycy z Niedźwiedzia zachowują się, jakby widzieli tylko siebie, co momentami zakrawało na dość kuriozalne warianty rozegrania. My jednak mamy swoje problemy, które po przerwie udaje się częściowo rozwiązać, i na tle lepiej usytuowanego rywala wyglądamy naprawdę dobrze. Oczywiście, że końcowy wynik to suma dwóch połów więc nie chcemy zaklinać rzeczywistości – przegrywamy to spotkanie 4:1 i w turnieju zajmujemy czwarte miejsce.

Po meczu dziwnym trafem, do naszej ekipy dosiadają się lokalni sympatycy alkoholi wszelakich co zaowocowało nowymi znajomościami. Może nawet będziemy ze sobą korespondować pocztą tradycyjną 😉

Wielkie brawa dla Batorego za organizację. Mieli najlepszą giętą w tej przerwie międzysezonowej, dobre piwo, a uczestnicy turnieju dostali na wszystko talony.  🙂 Brawa za uhonorowanie 90-letniego Pana Stanisława, niestety nie dosłyszeliśmy jego zasług więc chętnie doczytamy. Ukłony raz jeszcze, 100 lat, i jak coś na owe stulecie też zagramy. 🙂

W drodze powrotnej we wspomnianym na wstępie passerati leci hit „vamos a la Playa” więc zjeżdżamy na nowohucką riviere, Przylasek Rusiecki, by jeszcze potem zajrzeć do baru na Topolową do niezawodnej pani Joli.

 

*”psiakostka” . w powyższym w tekście zastępuje słowa na k i ch, powszechnie uważane za wulgarne, bo po co od razu przeklinać?

Zapraszamy do oglądania galerii autorstwa Bartka Nawrockiego oraz Aleksandry Chynek.

Zapraszamy do zakupu naszych nowych koszulek!

Zamówienie złożysz na stronie http://www.powercanvas.pl/fairant