Skromna wygrana z Pychowianką

Autor: Maciej Pacholec

W ostatnim przedsezonowym meczu kontrolnym odnieśliśmy drugie zwycięstwo z rzędu(drugie z rzędu czyste konto!, Juras przyzwyczajaj się!)  – pokonaliśmy w meczu na neutralnym gruncie (na boisku Radziszowianki) drużynę Pychowianki Kraków 1:0 (1:0).

Mecz rozpoczęliśmy w składzie: Wszołek – Rutkowski, Łukasik, Zdebski – Kasprzyk, Nawrocki, Pietrzak, Pabian – Pacholec, Batko, Kempa.
Na ławce rezerowych zasiedli: Hejchman, Piwoński, Miszczyk, Grzela, Lech.

Na uwagę zasługuje debiut w naszej drużynie zawodnika o znajomo brzmiącym dla wszystkich Fairantowiczów nazwisku – pierwszy raz w barwach Fairanta pokazał się Paweł Kempa. Debiut całkiem niezły, odważna gra, kilka otwierających podań. Na pewno z czasem będzie tylko lepiej!

Pierwsza połowa w wykonaniu naszego zespołu była bardzo przyzwoita, choć nie ustrzegliśmy się błędów. Przez pierwsze 30 minut mimo kilku sytuacji nie udało się pokonać bramkarza Pychowianki. W końcu w 32 minucie zagranie Pacholca do Batka, ten zgrywa do Pietrzaka i popularny „Martinek” z łatwością pokonał bramkarza. W pierwszej odsłonie powinniśmy strzelić kilka bramek i zamknąć mecz, trzeba jednak przyznać uczciwie, Pychowianka miała też 2 świetne okazje po błędach w wyprowadzeniu piłki ze swojej połowy i ostatecznie trzeba było się cieszyć ze skromnego 1:0 do przerwy. 

Od początku drugiej połowy Kasprzyka zastąpił Hejchman uzupełniając skład defensywy, na boisku z upływem czasu pojawili się również KP9, Miszczyk, Grzela oraz Lech). Gra w drugiej połowie była bardziej wyrównana i częściej toczyła się w środku pola. Mecz się również trochę zaostrzył, było kilka ostrych starć i niepotrzebnych słów (czerwona kartka pod koniec meczu dla zawodnika Pychowianki), po meczu jednak wszyscy podali sobie dłonie i spór został zażegnany :). Wracając do „piłkarskiej” części drugiej odsłony – prowadzenie mógł podwyższyć około 50 minuty Pacholec, strzelił jednak prosto w bramkarza. Niezłą okazję również około 75 minuty miał „Grzelson Martinez” jednak nieczysto uderzył z kilku metrów. Najlepszą okazje Pychowianka miała w 90 minucie, jednak świetnie zachował się „Juras” i w drugim meczu z rzędu zachowaliśmy czyste konto. 

Reasumując, cieszy drugie czyste konto. Cieszy kilka stworzonych sytuacji strzeleckich. Cieszy zwycięstwo. W naszej grze jednak jeszcze wiele do poprawy, więc z pokorą (po fatalnej rundzie wiosennej nie może być inaczej?!) przystąpimy do rozgrywek w nowym sezonie. 
 

Na koniec zapraszamy do oglądania galerii zdjęć autorstwa Kristiana Liikka, naszego najlwierniejszego kibica. (przyp. red. Od Kristiana lepszą frekwencje ma tylko nasz Terminator – Zdeba)