O Batko Boska!

Autor: Marcin Kondziołka

Bycie kibicem Fairanta wiosną 2019 roku nie należało do najłatwiejszych zadań na świecie. 3:4, 3:4, 1:2, 1:2, 4:6, 1:3, 3:4, 0:3, 0:1, 1:9, 1:2. Wyłączając wygrany 4:1 mecz z Albertusem, trzeba przyznać, że niespecjalnie ekskluzywnie wyglądała runda rewanżowa minionego, debiutanckiego sezonu w wykonaniu zielono-czarnych.

Jeżeli dołożyć do tego porażkę 0:7 w sparingu na Słowacji z miejscowym Tatranem (kliknij tutaj jeśli jakimś cudem nie widziałeś jeszcze relacji z tej wyprawy) a także 0:6 z Dragoons FC w I rundzie Pucharu Polski można było być pełnym obaw przed startem sezonu.

Pierwsze pozytywne sygnały można było odczytać już podczas turnieju w Woli Batorskiej, gdzie drużyna zaprezentowała się przynajmniej przyzwoicie. Do tego doszły dwa ostatnie mecze kontrolne przed startem B-Klasy gdzie ligowych rywali Victorię Kraków oraz Pychowiankę Kraków ograliśmy odpowiednio 7:0 i 1:0. Wreszcie inauguracja rozgrywek, w których los na starcie przydzielił Fairantowi wspomnianego Albertusa, czyli rywala z którym wygraliśmy wszystkie ligowe mecze w historii Klubu.

Dwa wygrane sparingi, zmienione ustawienie, nowe twarze w zespole i rywal, który nam „leży”. To wszystko dawało nadzieję kibicom na dobre wejście Fairanta w sezon 2019/2020.

Nie zawiedli się Ci, którzy w słoneczne sobotnie popołudnie pojawili się na obiekcie Philipa Morrisa. Zielono-czarni od początku imponować mogli ambicją, a ta szybko przełożyła się na bramkę, bowiem już w 3 minucie piłkę do siatki po podaniu z głębi pola skierował Bartłomiej Batko. Jak się okazało był to początek koncertu tego zawodnika, który wyrasta na głównego wygranego przedsezonowych przygotowań. Ku zaskoczeniu kibiców wygrał on rywalizację z Karolem Piwońskim na pozycji numer 9, a trener Rafał Kafel po pierwszym meczu nie może żałować swojego wyboru. Koniec pierwszej połowy i początek drugiej odsłony pozwoliły „Batkosowi” skompletować hat-tricka. Warto zauważyć, że ta sztuka udała mu się jako pierwszemu w historii Fairanta. Bohater spotkania dołożył do tego wywalczony rzut karny, który pewnym strzałem na bramkę zamienił Paweł Nawrocki.

Gospodarze nie mieli tego dnia wielu okazji do zdobycia bramki, co było także zasługą dobrze funkcjonującego bloku obronnego. Jedynego gola Albertus strzelił w 27 minucie meczu po kuriozalnym błędzie bramkarza gości. Nie mniej kuriozalna była reakcja sędziego spotkania, który początkowo tej bramki nie uznał i nakazał wznowienie z 5 metra, ale po długich protestach ze strony gospodarzy wskazał na środek boiska.

Fairant imponował dzisiaj dobrym ustawieniem, dominacją w środku pola i ciekawym rozegraniem. Spora w tym zasługa Macieja Pacholca. Tym bardziej cieszy, że to kapitan Fairanta ustalił w 79 minucie wynik spotkania na 5:1 co było ukoronowaniem jego dobrego występu w którym do tego momentu brakowało tylko lepszej skuteczności.

Zielono-czarni podobnie jak ubiegły sezon rozpoczynają rozgrywki od wyjazdowego zwycięstwa. W zeszłym roku po 2 kolejkach ówcześni debiutanci mieli na swoim koncie 6 punktów. Czy w tym roku będzie podobnie? Aby to sprawdzić już teraz zapraszamy na pierwszy mecz u siebie! W niedzielę 1 września o godzinie 14:00 na obiekcie Bronowianki rywalem Fairanta – Victoria Kraków.

Skład:

Wszołek, Łukasik, Wójtowicz (46′ Kempa), Rutkowski (67′ Hejchman), Zdebski, Pabjan, Pietrzak, Wójcik (60′ Miszczyk), Nawrocki, Pacholec (78’Bogacz), Batko (57′ Piwoński)

Zapraszamy do oglądania galerii autorstwa Szczepana Janusa: