Potknięcie o Kabel

Autor: Michał Cierniak

Dłużej niż dotychczas trwała przygoda naszego zespołu w rozgrywkach Pucharu Polski. Początek kampanii 2020/21 przyniosła niespodziewane rozstrzygnięcie, kiedy awansowaliśmy do kolejnej rundy krajowego Pucharu kosztem KS Tyniec. Rywal jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zrezygnował z udziału w meczu.

Tym samym po passie awansów (wliczając w to historyczny awans z „B” do „A” klasy) po raz pierwszy po dłuższego czasu przystąpiliśmy do oficjalnego starcia na boisku. Rywalem w kolejnej rundzie okazał się być dobrze nam znany KS Kabel Kraków, który był naszym oponentem jeszcze w rozgrywkach 2018/19 krakowskiej „B” klasy.

Od początku spotkanie rywal bardzo prostymi środkami przenikał przez nasze zasieki obronne. Na nasze nieszczęście już w 2 minucie rywal objął prowadzenia, kiedy to po „małej grze” napastnik stanął w bezpośredniej konfrontacji z Michałem Kończakowskim, a następnie skutecznie wykorzystał.

Krótko później, bo już w 16 minucie, KS Kabel podwyższył prowadzenie. Podobnie jak i przy pierwszej bramce – nasz zespół w fazie obronnej popełniał najprostsze błędy w sekwencji: niedokładne wyprowadzenie – strata – nieskuteczna pułapka ofsajdowa – gol. Przykra powtarzalność.

Jeszcze przed przerwą, bo w 31 minucie Kabel dołożył trzecią bramkę. Tym razem po ataku skrzydłem, zawodnik rywala zagrywa piłkę w nasze pole karne. Chcąc ratować sytuację, nieszczęsną interwencję wykonuje Konrad Onderka i piłka niestety ląduje w naszej siatce po raz trzeci. Frustrację potęguje fakt, że do tego momentu nasz zespół stwarzał sobie sytuacje bramkowe, które mogły zakończyć się dla nas bramkami. O angaż dla bramkarza oponenta postarali się Batko i Pacholec, czy Wójtowicz po stałym fragmencie gry. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.

Niestety po przerwie obraz meczu nie uległ szczególnej poprawie. Ciągle graliśmy apatycznie w rozegraniu, kiedy każde podanie było o dwa tempa zbyt wolne. To powodowało, że rywal mógł się spokojnie przesuwać w szeregach obronnych. W dodatku, kiedy dołożymy do tego częste niedbalstwo podań – otrzymamy efekt w postaci „podarunków” dla rywala. To ułatwiło robotę rywalowi, który między 46, a 69 minutą trzykrotnie skierował piłkę do naszej bramki.

Mimo kiepskiej postawy w grze defensywnej – nieco więcej wiatru zasiewaliśmy w szeregach obrony rywala. W drugiej połowie znacznie uaktywnił się Nawrocki oraz Batko.

Bartek Batko dwukrotnie doszedł do sytuacji bramkowej po prostopadłych podaniach. W obu sytuacjach jego strzały blokowali obrońcy, bądź bramkarz.

Swoją sytuację miał także Karol Wójtowicz, który zdobył bramkę po stałym fragmencie gry. Jak się okazało, bramka została zdobyta z pozycji spalonej, co spowodowało jej słusznie anulowanie.

Po dwójkowej akcji swoją okazję także miał Paweł Nawrocki, jednak jego strzał z ostrego kąta zablokował bramkarz. Z kolei strzał Sylwka Jarosińskiego bramkarz zatrzymał dokładnie na linii bramkowej, popisując się wybitnym refleksem.

Niestety Fairantowiczom tego dnia nie było dane dopisać choćby jednej bramki w dorobku strzeleckim.

Warto na sam koniec tej relacji poinformować o dwóch przykrych zdarzeniach, które dotknęły naszą drużynę w ostatnim czasie. W 10 minucie niniejszego spotkania poważnej kontuzji doznał Karol Piwoński. Nie mamy jeszcze oficjalnej diagnozy, ale dla naszego KP9 najpewniej sezon już się skończył. Na ostatnich metrach przygotowań do sezonu wypadł także Łukasz Zdebski. Popularny „Zdeba” doznał również znaczącej kontuzji kolana, która wyklucza go z gry w rundzie jesiennej.

Z tego miejsca, cała redakcja, życzy chłopakom powrotu do zdrowia. Ich znaczenie boiskowe, pozaboiskowe i instytucjonalne jest ważniejsze niż jakikolwiek mecz dla tego klubu. Na metodach kuracji znacie się akurat wybitnie 🙂

Składy:

Kończakowski – Onderka, Wójtowicz, Kempa – Łukasik (69′ Miszczyk), Rutkowski (46′ Chorązki), Wójcik, Nawrocki, Pacholec (80′ Czajka) – Piwoński (10′ Jarosiński), Batko (75′ Lech)

Galeria zdjęć autorstwa Szczepana Janusa.

Zapraszamy do zakupu naszych nowych koszulek!

Zamówienie złożysz na stronie http://www.powercanvas.pl/fairant