Dreszczowiec bez happy endu

Autor: Maciej Pacholec

W naszym piątym spotkaniu w A-Klasie mimo prowadzenia do przerwy 1:0 i prowadzenia do 75 minuty 2:0 ulegliśmy 2:4 zespołowi Wandy Kraków.

W tej rundzie borykamy się z wieloma kontuzjami. Karol Piwoński – zerwane wiązadła krzyżowe, Karol Wójtowicz – prawdopodobna ta sama diagnoza, Łukasz Zdebski – naderwane wiązadła, nieobecny Piotr Bąba, Mateusz Wójcik, Bartek Batko czy Konrad Onderka, to tylko nietkóre z absencji na meczu z Wandą, i z samych nieobecnych moglibyśmy złożyć na prawdę przyzwoitą pierwszą jedenastkę. Trzeba jednak zaakceptować sytuację taką jaka jest i kontynuować rozgrywki. 

Mecz od początku był wyrównany i prowadzony był w spokojnym tempie. Obie drużyny starały się spokojnie budować swoje akcje, my stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, nie były to co prawa 100% okazje jednak gra była obiecująca. Bardzo dobrze radził sobie debiutujący w naszej drużynie Maciej Skwira, dobrze wyglądali również Paweł Nawrocki i Marcin Pietrzak w środku, choć może trochę brakowało agresywnego doskoku do przeciwnika w tej strefie boiska. 

W 39 minucie udało się nam otworzyć wynik. Pięknym prostopadłym podaniem popisał się Marcin Pietrzak, a sytuację sam na sam z bramkarzem gości wykorzystał Maciej Pacholec. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i udało się zejść do szatni z prowadzeniem.

W drugiej odsłonie inicjatywę przejęli gracze Wandy. Kilkukrotnie ładnie zagrali akcje oskrzydlające stwarzając sobie kilka groźnych sytuacji pod naszą bramką. W 69 minucie jednak to nam udało się wyprowadzić kontratak, a wycofanie Macieja Pacholca na 16 metr ładnym strzałem na gola zamienił Paweł Nawrocki. W tym momencie wydawało się, że mecz jest pod całkowitą kontrolą, jednak nadeszła nieszczęśliwa 75 minuta gry. Najpierw z boiska z kontuzją zszedł Maciej Pacholec, chwile po tym straciliśmy bramkę na 2:1. 82 minuta – wyrównanie i 2:2. Około 85 minuty, mamy stały fragment gry na połowie przeciwnika, dośrodkowanie Nawrockiego i Miszczyk uderza…. w słupek. W 88 minucie spełnia się koszmar – goście trafiają na 3:2, po czym dobijają nas w doliczonym czasie gry.

Na pewno musimy bić brawo wszystkim chłopakom za walkę. Mieliśmy wąski skład, a w drugiej połowie po prostu zabrakło sił. Obiecujące jest to, że w tym meczu wreszcie byliśmy groźniejsi w ofensywie. Już w sobotę kolejny mecz ligowy i szansa na rehabilitację.

Skład: Wszołek – Łukasik, Kempa, Chorązki – Miszczyk, Nawrocki, Pietrzak, Giza (80’ Lech) – Pacholec(75’ Kasprzyk), Jarosiński, Skwira (65’ Grzela)

Galeria autorstwa Konrada Kacprzaka:


Zapraszamy do zakupu naszych nowych koszulek!

Zamówienie złożysz na stronie http://www.powercanvas.pl/fairant